Sopocki Teatr Tańca

Sopocki Teatr Tańca (do marca 2010 roku działający pod nazwą Teatr Okazjonalny /the Occasion Dance Theatre) został założony przez parę dyplomowanych tancerzy, choreografów, członków ZASP-u: Joannę Czajkowską i Jacka Krawczyka, którzy rozpoczęli współpracę artystyczną w 1998 roku. Teatr ma w swoim dorobku trzydzieści spektakli m.in. „Kwadrat. Wersja 6”, „Alchemik Halucynacji”, „D-KOD-R”, „Powiększenie / Zoom Out”, „TRANSKRYPCJE. Hommage pour Chopin” które prezentował na wielu festiwalach tańca współczesnego i teatrów alternatywnych w całej Polsce (m.in. Gdańsk, Kraków, Warszawa, Poznań, Łódź, Szczecin, Olsztyn, Lublin, Wrocław) i za granicą, m.in. w Republice Czeskiej, Portugalii, Niemczech, na Litwie, w Republice Białoruskiej, Rumunii, Szwecji, Finlandii, Estonii, Indonezji, Mołdawii, Bułgarii, Rumunii, Francji, Austrii, Włoszech, Argentynie, Hiszpanii, Rosji i Słowenii. O Sopockim Teatrze Tańca (Teatrze Okazjonalnym) pisali krytycy w wielu profesjonalnych czasopismach takich jak polski „TEATR”, „SCENA”, czy niemiecki „BalletTanz”, umieszczając go w ścisłej czołówce polskich teatrów tańca. Joanna Czajkowska i Jacek Krawczyk są członkami The International Federation of Actors (FIA) oraz The European Network of Independent Theatre Makers (EON).

W styczniu 2006 roku Joanna Czajkowska i Jacek Krawczyk otrzymali nominację do nagrody „Artysta Roku 2005” w plebiscycie Gazety Wyborczej Trójmiasto. Jacek Krawczyk został też laureatem Nagrody Teatralnej 2005 Marszałka Województwa Pomorskiego za choreografię i reżyserię spektakli „Kwadrat. Wersja 6” i „Helikopter Tanz Streichquartett”.

Oboje założyciele teatru otrzymali od Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego odznaki honorowe „Zasłużony dla kultury polskiej”.

Założyciele STT byli pomysłodawcami i współorganizatorami dwóch „Wieczorów teatru tańca” (zrealizowanych wraz ze Stowarzyszeniem Sopot – Miasto Artystów) oraz organizowanego już w Sopockiej Scenie Off de Bicz Festiwalu Teatru Tańca OPOZYCJA. Propagują sztukę tańca również poprzez wykłady z historii i teorii choreografii oraz warsztaty z techniki tańca współczesnego, kompozycji i improwizacji tańca.

Mimo upływu lat, artyści STT wciąż są wierni swojemu pierwszemu credo artystycznemu zgodnie, z którym w budowaniu spektaklu najważniejsza jest Idea. Dopiero wówczas następuje eksploracja i analiza ruchu tak, by gotowa choreografia jak najpełniej oddawała ową Idee. Tu ruch oparty o technikę tańca współczesnego oraz aktorskie bycie w postaci kreowanej i w sytuacjach istniejących mają znaczenie równoważne. Dzięki ruchowi wywiedzionemu ze znaczenia i emocji, wzmocnionemu odpowiednią dramaturgią, tworzą za każdym razem odmienne, ale zawsze precyzyjnie zbudowane teatralne światy.

Z Sopockim Teatrem Tańca współpracują także m.in.: Monika Grzelak, Przemysław Wereszczyński, Iwona Gilarska, Katarzyna Antosiak, Maria Miotk (tancerze, choreografowie), Mateusz Skutnik (webmaster i autor obrazów do spektaklu „Viva la Vida, artysta komiksu), Karolina Rec, Rafał Dętkoś, Grzegorz Welizarowicz, Adam Kiełsznia (muzyka), Dominik Rudasz aka Black Ibrahim (scenografia, projekt plakatów, wizualizacje), Bartosz Cybowski, Adam Akerman i Artur Aponowicz (reżyseria świateł), Piotr Czajkowski (serwis techniczny) oraz Radosław Orłowski, Magdalena Brzezińska, Piotr Wołoszyk, Iwona i Jarosław Cieślikowscy, Grzegorz Stefański, Zbyszek Szreder, Adam Bogdan (fotografia).

Od czerwca 2004 roku teatr rezyduje w Sopockiej Scenie OFF de BICZ.

Od 2009 roku działalność STT wspiera także założone przez nich stowarzyszenie pod nazwą DANCE [SIC!] ASSOCIATION.

 

CV założycieli Sopockiego Teatru Tańca:

 

Joanna Czajkowska (ur. 16.12.1974 w Gdyni): tancerka, choreograf, pedagog tańca; członek Sekcji Tańca i Baletu ZASP, a także FIA – The International Federation of Actors oraz EON – The European Network of Independent Theatre Makers; absolwentka Instytutu Pedagogiki Uniwersytetu Gdańskiego i Kwalifikacyjnego Kursu Instruktorów Tańca Współczesnego przy SAK w Gdańsku, zdobyła dyplom artysty – tancerza, przyznawany przez Związek Artystów Scen Polskich honorowany przez Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego. W 2005, 2009 i 2010 otrzymała Stypendium dla Twórców Kultury Marszałka Województwa Pomorskiego. Wcześniej związana z Teatrem Patrz Mi Na Usta i Gdańskim Teatrem Tańca. Jako choreograf i niezależny twórca debiutowała w 1997 roku, a w 1998 rozpoczęła artystyczną współpracę z Jackiem Krawczykiem, co stało się początkiem istnienia Sopockiego Teatru Tańca (do marca 2010 działającego pod nazwą Teatr Okazjonalny). Tańczyła na scenach teatralnych w całym kraju m.in.: w Gdańsku, Warszawie, Krakowie, Poznaniu, Lublinie, Szczecinie, Wrocławiu i za granicą: Litwa, Czechy, Rosja, Islandia, Portugalia, Niemcy, Rumunia, Szwecja, Luksemburg, Estonia, Francja, Mołdawia, Bułgaria, Argentyna, Indonezja, Włochy, Hiszpania. Jest twórcą i współtwórcą choreografii do około 30 spektakli Teatru Okazjonalnego, a także do licznych innych spektakli i projektów: m.in. „Fabryka Papieru”, „Solidarność 80”, „Goldwasser od Gdańszczan” itp. W 2008 roku zrealizowała spektakl „The Moment” dla niemieckiego Goerlitz Tanz Theater. Jako pedagog pracowała dla Studium Animatorów Kultury w Gdańsku, Integracyjnego Klubu Alternatywnego WINDA w Gdańsku, Teatru FETA i Sopockiej Sceny Off de Bicz. W 2006 nominowana do nagrody „Artysta Roku 2005” w plebiscycie Gazety Wyborczej Trójmiasto. We wrześniu 2006 roku na zaproszenie dyrektora programu dla profesjonalnych tancerzy Dance Advance była gościem Live Art Festival and Philly Fringe w Filadelfii (Stany Zjednoczone). Zajmuje się tańcem również od strony teoretycznej: w semestrze 2007/2008 prowadziła cykl wykładów z historii i teorii tańca w gdańskim Klubie Żak, w 2008 roku wzięła udział w konferencji naukowej „Język Tańca” organizowanej przez Uniwersytet Gdański, w 2009 roku w Baltic Movement Conference. Joanna Czajkowska jest także autorem tekstu „Taniec Współczesny w Trójmieście – raport” przygotowanego dla MKiDN z okazji Kongresu Kultury Polskiej 2009. Od 2010 roku wraz z Anną Haracz jest gościem – ekspertem w cyklu audycji realizowanych na żywo w Radiu Gdańsk pod tytułem „Lekcje Tańca”. W kwietniu 2010 otrzymała od Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego odznakę honorową „Zasłużona dla kultury polskiej”. W listopadzie 2010 poprowadzi cykl wykładów: „Teatr tańca. Historia i twórcy” zorganizowany przez Teatr w Oknie i Wydział Wiedzy o Teatrze Uniwersytetu Gdańskiego. W grudniu 2010 na Scenie Malarnia Teatru Wybrzeże odbyła się premiera adaptacji „Wojny polsko – ruskiej pod flagą biało – czerwoną” według jej scenariusza i reżyserii, której producentem było Nadbałtyckie Centrum Kultury.

 

 

Jacek Krawczyk (ur. 06.06.1959 w Gdańsku): tancerz, choreograf, pedagog tańca, członek Sekcji Tańca i Baletu ZASP. Absolwent Akademii Wychowania Fizycznego w Gdańsku, zdobył dyplom artysty – tancerza, przyznawany przez Związek Artystów Scen Polskich honorowany przez Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Członek ZASP, FIA i EON.  W latach 1987 – 97 pedagog z zakresu dynamiki i plastyki ruchu, aktor – tancerz Teatru Ekspresji. W roku 1998 podjął artystyczną współpracę z Joanna Czajkowską, co stało się początkiem istnienia Sopockiego Teatru Tańca (do marca 2010 działającego pod nazwą Teatr Okazjonalny). Jako tancerz i choreograf współpracował z wieloma teatrami alternatywnymi i instytucjonalnymi: z Teatrem Miejskim im. W. Gombrowicza w Gdyni (m.in. choreografia do spektaklu „Casanova”), Teatrem Rozrywki w Chorzowie, Teatrem Muzycznym w Gdyni, Teatrem Nowym w Słupsku (ruch sceniczny do „Dziadów” A. Mickiewicza) oraz m.in. z Capellą Gedanensis, niemieckim teatrem Audio Gruppe, francuskim Teatrem Artonik. W 2008 roku zrealizowała spektakl „Infanta” dla niemieckiego Goerlitz Tanz Theater. Występował na scenach teatralnych w całej Polsce i za granicą (m.in.: Włochy, Turcja, Rosja, Czechy, Litwa, Portugalia, Niemcy, Białoruś, Rumunia, Bułgaria, Mołdawia, Włochy, Szwecja, Argentyna, Indonezja, Francja, Hiszpania). Jako pedagog z zakresu teatru tańca pracował w Studium Animatorów Kultury, Alternatywnej Szkole Teatralnej Żak w Gdańsku i Sopockiej Scenie Off de Bicz. W 2004, 2006, 2009 i 2010 otrzymał stypendium twórcze Marszałka Województwa Pomorskiego. W 2006 nominowany do nagrody „Artysta Roku 2005” w plebiscycie Gazety Wyborczej Trójmiasto. Laureat Nagrody Teatralnej Marszałka Województwa Pomorskiego 2005 za reżyserię i choreografię dwóch spektakli „Kwadrat. Wersja 6” i „Helikopter Tanz Streichquartett”. Stypendysta Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego na rok 2006. W semestrze zimowym roku akademickiego 2006/2007 prowadził przedmiot „Taniec i systemy ruchowe w kulturze” na kierunku Kulturoznawstwo Uniwersytetu Gdańskiego. Odtwórca roli Don Jose we współczesnej wersji „Carmen” w choreografii Jarosława Stańka, w ramach Festiwalu Sacrum Profanum w Krakowie.

W kwietniu 2007 otrzymał od Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego odznakę honorową „Zasłużony dla kultury polskiej”. W sezonie 2008/2009 kreował główną rolę w trzeciej części spektaklu „MEN’S DANCE” w Operze Bałtyckiej, w sezonie 2009/2010 tańczył solową partię w operze „Rusałka” w Teatrze Wielkim w Łodzi.

 

Dotychczasowe produkcje Sopockiego Teatru Tańca:

 

„Niunia poważnie myśli o życiu” spektakl duetu Czajkowska – Krawczyk pod nazwą teatr Kino Variatino, premiera: lipiec 1998;

„Obrazki z Wystawy”, premiera: styczeń 2000

„Nietota” we współpracy z Teatrem Dada von Bzdulow, lipiec 2000

„Śluby” we współpracy z Państwową Galerią Sztuki w Sopocie, grudzień 2000

„Kometa donikąd”, premiera: grudzień 2000

„Toporiada” we współpracy z Państwową Galerią Sztuki w Sopocie, styczeń 2001

„Art Cafe”, premiera: listopad 2001

„Matylda” autorski solowy spektakl Jacka Krawczyka, premiera: maj 2002;

„Im wyżej tym lepiej” we współpracy z teatrem Kino Variatino, premiera: maj 2002

„Lata nie będzie” we współpracy z teatrem Kino Variatino, premiera: czerwiec 2002.

„Aromaty” premiera: październik 2002

„W czerni i bieli” duet J. Krawczyka i Iwony Gilarskiej, premiera: luty 2003

„Signum Temporis”, reżyseria i choreografia: J. Czajkowska i J. Krawczyk; prapremiera: styczeń 2004.

„Carpet show”, reżyseria: J. Czajkowska; premiera: czerwiec 2004

„wu:zi”, choreografia i wykonanie: Iwona Gilarska, premiera: sierpień 2004;

„Przedpołudnie Flory”, choreografia i wykonanie: J. Czajkowska; premiera: sierpień 2004

„Viva la Vida!”, choreografia: J. Czajkowska, J. Krawczyk, I. Gilarska, premiera: grudzień 2004, spektakl zrealizowany dzięki Stypendium Marszałka Województwa Pomorskiego.

„Helikopter Tanz Streichquartett”, solo Jacka Krawczyka, prapremiera: sierpień 2005

„Kwadrat. Wersja 6”, koncept i reżyseria: J. Czajkowska, J. Krawczyk, choreografia i wykonanie: I. Gilarska, J. Czajkowska, J. Krawczyk, David Cassel, premiera: grudzień 2005,

„Alchemik Halucynacji”, koncept i choreografia i wykonanie: J. Czajkowska, J, Krawczyk, premiera: grudzień 2006, spektakl zrealizowany dzięki stypendiom artystycznym przyznawanym z budżetu Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego oraz Marszałka Województwa Pomorskiego.

„D-KOD-R”, choreografia i wykonanie: M. Grzelak, J. Czajkowska, P. Wereszczyński,

J. Krawczyk , premiera 09.03.2007

BIO-OBIEKT. INTRO”, choreografia i wykonanie: Jacek Krawczyk, premiera: grudzień 2007

TAK”, choreografia i wykonanie: Joanna Czajkowska, premiera: grudzień 2007

Rosso Relativo”, choreografia i wykonanie: Joanna Czajkowska, premiera: październik 2008

Powiększenie / Zoom Out”, choreografia i wykonanie: J.Czajkowska, premiera: luty 2009

3xNoir Danse”, choreografia i wykonanie: M.Grzelak i J. Czajkowska, premiera: maj 2009

„IN/OUT PROJECT”, choreografia i wykonanie: J. Czajkowska, I. Gilarska, premiera: czerwiec 2009

Infantka”, choreografia: Jacek Krawczyk, wykonanie: J. Krawczyk, L. Grabińska, A. Rusiecka, A. Domańska,  premiera: czerwiec 2009

„TRANSKRYPCJE. Hommage pour Chopin”, choreografia i wykonanie: Joanna Czajkowska, Jacek Krawczyk, premiera: maj 2010

„VITRUVIAN MAN. Preludium”, choreografia: Jacek Krawczyk, wykonanie: Katarzyna Antosiak, Jacek Krawczyk, premiera: listopad 2010.

 

W ciągu ostatnich 12 lat teatr prezentował swoje spektakle na licznych festiwalach m.in.: Międzynarodowym Festiwalu Teatralnym Malta w Poznaniu, Bałtyckim Uniwersytecie Tańca, Międzynarodowym Festiwalu Teatrów Plenerowych i Ulicznych Feta w Gdańsku, Dance Explosions, Festiwalu Tańca Polemiqi w Warszawie (certyfikat za dramaturgię i nagroda publiczności), na Międzynarodowych Lubelskich Spotkaniach Teatrów Tańca, Międzynarodowym Festiwalu Teatrów Ulicznych w Krakowie, Gdańskiej Korporacji Tańca, na Festiwalu Formy Teatralne w Warszawie, Festiwalu Solistów ANEX w Warszawie; Republice Tańca w Teatrze Małym w Warszawie (wieczór autorski), CK Zamek w Poznaniu (wieczór autorski), Łódzkich Spotkaniach Teatralnych, Trzydniówce Teatralnej w Olsztynie, Krakowskich Spotkaniach Baletowych, Festiwalu Teatrów Alternatywnych KLAMRA w Toruniu, w cyklu Stary Browar – Nowy Taniec w Poznaniu, na Międzynarodowych Prezentacjach Współczesnych Form Tanecznych w Kaliszu, Wrocław Non Stop w ramach Wibracji Tanecznych, Mandala Performance Festival we Wrocławiu czy w ramach Polskiej Sceny Tańca w Centralnym Basenie Artystycznym w Warszawie, na Międzynarodowym Festiwalu Dancing Poznań.

 

Teatr prezentował swoje spektakle także poza granicami kraju, m.in. w Duncan Center w Pradze (Republika Czeska), na Festiwalu Teatro Dienas (Litwa), w Centrum Sztuki Schwankhalle w Bremen (Niemcy); Agenda Cultural w Lizbonie (Portugalia), podczas imprezy Polski Róż w Pink House w Bremen (Niemcy), na Międzynarodowym Festiwalu Współczesnej Choreografii IFMC w Witebsku (Republika Białorusi), na Euro-Scene Festiwal Leipzg (Niemcy), w Teatrze Odeon w Bukareszcie, Teatrze Ariel (Rumunia), Festiwalu PLAI w Timiszoarze (Rumunia), w Centrum Sztuki Lokstallarna w Karlshamn (Szwecja),Europaische Tanzplattform we Frankfurcie (Niemcy), Festival Le Printemps des Poetes w Luksemburgu, Festivalul International Al. Artelor Scenice (Mołdawia), Festival di Zbigniew Herbert w Sienie (Włochy), Festiwal Poezji w Tartu (Estonia), Avignon Festival Off (Francja), Jakarta Anniversary Festival (Indonezja), Tanz Art Festival Goerlitz (Niemcy),im Concordia Theater Rahmen
Bremen (Niemcy),Dni Kultury Polskiej w Sofii i Plowdiw (Bułgaria),Corso Polonia Rzym (Włochy),Teatr Aleksandryjski Helsinki (Finlandia),Centro Cultural MOCA Buenos Aires (Argentyna),Wieczór Polski w Max Reinhardt Seminar w Wiedniu (Austria), dFERIA Festiwal w San Sebastian Donostia w Hiszpanii, Starej Elektrarni w Ljubljanie na Słowenii.

 

Kontakt:

Sopocki Teatr Tańca                                                                 e-mail: sopot.dance.theatre@gmail.com

Dance [SIC!] Association                                                          www.sopockiteatrtanca.com

ul. O. Kolberga 31/20                                                                www.sopotdancetheatre.com

81-881 Sopot

tel.(0) 504 302 449 lub 50124 3694

 

 

Fragmenty recenzji z najnowszych spektakli:

 

„[…] Spektakl składał się z dwóch części. Pierwsza spokojniejsza, za sprawą zmieniającej

„ […]Alchemicy halucynacji są jakby częścią zdezintegrowanej osobowości, która po dotarciu do siebie tworzy jednię i może już opierać się i aktywnie walczyć z pokusami i chaosem globalnej wioski. Pierwsze kanciaste i niepewne ruchy tancerzy przypominają dziecko stawiające pierwsze kroki, badające grunt, potem już pewnie stojąc na ziemi mają odwagę, by jak w lustrze przejrzeć się w twarzy drugiego, nie do końca ufając i wierząc sobie i swojej autentyczności. W ostatniej fazie wzajemnego przenikania i rozpoznania tańczą idealnie współgrając. Niesamowita jest ta synchronia ciał i ich wzajemne wyczucie, bowiem nawet odwróceni do siebie plecami tworzą jedno.

Sami artyści stwierdzili, że zaczynając od „Przepaści Pana Cogito”, a kończąc na jego „Przesłaniu” starali się zachować oryginalną perspektywę tomiku. Bez słów przedstawić wnętrze człowieka, jego myśli, zniewolenie i dążenie do odnalezienia własnej tożsamości to wielka sztuka. Wykonawcy spektaklu wyszli z niej zwycięsko i pokazali, że ruch i gest może być równie silnym, jeśli nie silniejszym środkiem do wyrażania psychofizycznej kondycji człowieka – jego zagubienia, wyalienowania, czyhających nań zagrożeń. W całym spektaklu widoczny jest też herbertowski dystans do świata, walka o autentyczność, niezależność artystyczną, wierność zasadom.

W końcowej scenie „zziajani alchemicy halucynacji” upadają w ciemność. Czy znaczy to, że świat ich pochłonął, że przegrali, ponieśli klęskę, czy też wierni „Przesłaniu Pana Cogito” odważnie i świadomie zdecydowali się wejść „do ciemnego kresu po złote runo nicości?”

Joanna Matuszkiewicz; „Taniec Tożsamości” o „Alchemiku Halucynacji”
Nowa Siła Krytyczna W: www.e-teatr.pl

 

„[…] Pan Cogito urodził się w 1974 roku. Na scenie warszawskiego Teatru Powszechnego pojawił się, gdy miał dziesięć lat (w telewizji zadebiutował mając siedem, w radiu o rok wcześniej). W kapeluszu, ciemnym płaszczu, z parasolem i składanym krzesełkiem pod pachą stąpał uważnie po pustej scenie zasłanej suchymi liśćmi. Starannie przecierał okulary w metalowej oprawce, wyjmował „Życie Warszawy”. Tak w bohatera wierszy Herberta wcielił się Zbigniew Zapasiewicz (wielokrotnie przygotowujący spektakle z utworów poety). Był skupiony i powściągliwy w gestach. Ale postać Pana Cogito, typ bohatera pojawiający się w liryce Herberta od roku 1970, to nie postać z piątego zbioru wierszy artysty czy portret konkretnej osoby, ale przede wszystkim rejestr pytań, wątpliwości i refleksji. Dlatego „Alchemik halucynacji” Teatru Okazjonalnego to emocjonująca opowieść o dramacie wewnętrznym człowieka.

Szumiące dźwięki Rafała Dętkosia i mężczyzna (Jacek Krawczyk) w pozycji horyzontalnej – jego ręce, mięsień po mięśniu, prężąc ścięgna, wiją się niczym wąż w biblijnym ogrodzie. Nabierają świadomości istnienia. Obok niego sztywnym ruchem porusza się usytuowana wertykalnie ona (Joanna Czajkowska). Tańczą osobno, nie wiadomo, na kim skupić wzrok. Ich ruchy w połączeniu z muzyką budzą niepokój, obraz hiperbolizuje gra świateł. („paleolityczny głód i strach/ jabłko upada przy jabłoni/ w łańcuch gatunków spięte ciało”). Jest w nich zarówno coś zwierzęcego, jak i mechanicznego.

Widz „trzyma w ramionach/ Ciepłą amforę głowy// Reszta ciała jest ukryta /widzi ją tylko dotyk”. I kiedy brzmi cieplej muzyka, a tancerze spotykają się ze sobą, czuję ulgę, jakby dzięki temu mógł nastąpić kres ludzkiego rozdwojenia.

 

Niestety bańka pryska. Artyści […] stają między pionowymi światłami, które jakby wyznaczały im ramy twórcze. Jednocześnie mechaniczny głos żąda nowych, coraz lepszych dokonań. I kiedy pada hasło „that’s clear” nie mamy wątpliwości, że „Najniższy krąg piekła. ( ) Jest to azyl artystów, pełen luster,/ instrumentów i obrazów”. Nie zniechęca to jednak do prostego podążania własną drogą, choć ta wydaje się być pełną potknięć zapętloną ścieżką, której koniec schowany jest w ciemności.

 

Joanna Czajkowska i Jacek Krawczyk w zdystansowanym ruchu schowali lęki nękające współczesnego człowieka myślącego. Swoim ciałem stworzyli niezapomniane kreacje, atrakcyjne plastycznie i fascynujące intelektualnie. „Strzeż się jednak dumy niepotrzebnej/ oglądaj w lustrze swą błazeńską twarz”.

Małgorzata Michalczyk, „Wytańczyć pytania i wątpliwości Pana Cogito” W: Gazeta Wyborcza Trójmiasto 22.12.2006; www.gazeta.pl

 

 

„[…]„Niemieckie premiery spektakli Alchemik Halucynacji i D-KOD-R Teatru Okazjonalnego z Polski miały miejsce na scenie Lindenfels w Lipsku. Publiczności przedstawiono bardzo jasny taneczny przekaz.

[…] Ruchy Joanny Czajkowskiej i Jacka Krawczyka są czyste, niemalże klasyczne. Podczas gdy on pochyla się ku podłodze, wije się na niej, dotyka jej, ona posuwa się wzdłuż linii i prostych swego ramienia, bawi się grą refleksów świetlnych na bransoletach i w ten sposób odnajduje drogę do publiczności.

Spektakl Alchemik Halucynacji, którego niemiecka premiera odbyła się w środę na scenie Lindenfels w ramach lipskiego festiwalu „euro-scene”, pracuje obrazami bez konkretów, fascynuje akcją, która jednak pozostaje ukryta wewnątrz. Tancerze swymi ciałami sondują przestrzeń odnajdując swoisty język formalny wyrażany poprzez powtórzenia i interferencje zdecydowanych ruchów. W ich spektaklu wszystko się ze sobą zazębia i łączy, co – w tym miejscu należy podkreślić znaczącą rolę doskonale skomponowanej i zastosowanej muzyki – umożliwia ukazanie portretu spotkania dusz. Zainspirowani wierszami polskiego liryka, Zbigniewa Herberta, artyści w Alchemiku Halucynacji przekładają słowa na obrazy. Pozostają poetyckie pejzaże oscylujące między rozdarciem a jednością.„

Silke Janßen „Poezja i Zamęt“ – „Von Poesie und Verstörung“ 14 November 2007

Kulturmagazin fur Sachsen; Sachsen-Anhalt und Thuringen www.kunststoff-leipzig.de

 

„[…] Jeśli wiele można powiedzieć za pomocą języka, to i tak nie wszystko da się zrozumieć, w każdym razie może być trudno. Właściwie, nawet wtedy, gdy mówimy tym samym językiem, w sprawach uczuć i tych najważniejszych dla nas wartości, często nie ma między nami porozumienia. Znacznie łatwiejszym środkiem porozumienia mogą być wówczas gest i mimika. Autorzy spektaklu „D-KOD-R” (premiera w piątek na Sopockiej Scenie Off de BICZ) postanowili uzasadnić w tańcu teorię o kodowaniu lingwistycznym Basila Bernsteina i za pomocą jednego z najbardziej uniwersalnych języków – ruchu – opowiedzieli fascynującą historię komunikacji międzyludzkiej.

[…] Kolejne odsłony spektaklu obrazują historię ewolucji ruchu ciała ludzkiego i uzmysławiają jego rolę w życiu człowieka, a zwłaszcza w rozwoju komunikacji międzyludzkiej.

Pomlaskiwania i pomruki są tłem muzycznym pierwszej sceny o narodzinach ruchu – przed nami skurczone ciała tancerzy, ułożonych w embrionalnych pozycjach. Próby poruszających się torsów, ramion i rąk w kreacjach czwórki tancerzy musiałabym nazwać ekwilibrystyką mięśni, żeby oddać pracę artystów. Zdumiewają formy zmagań się ich ciała z tematem. Zespół tancerzy prezentuje wysoki poziom. Kolejne motywy choreografii nakładają się na siebie i powtarzają się we wspólnym tańcu, widz wprowadzany jest w trans. Z chwili na chwilę, razem z narastającym tempem i zmianą energii muzycznego tła, które przechodzi w coraz żarliwsze lub melodyjne dźwięki, taniec zaczyna fascynować i przemawiać.

W indywidualne występy tancerzy wczytuję się jak w monologi aktorów w teatrze. Wynikają z nich historie o uczuciach, doświadczeniach, ale przede wszystkim opowieści te świadczą o sile głosu ludzkiego ciała, które przemawia ze sceny. Niektóre etapy czasem zwalniają tempo spektaklu, przez co ekspresja ruchu artystów staje się mniej zajmująca. Może nie wszystko, co mają nam do powiedzenia postaci, jest interesujące? Odbiór staje się trudniejszy zwłaszcza wtedy, gdy w tle, na ekranie pojawiają się symbole cyfrowej rzeczywistości współczesnej, a muzyka brzmi bardziej monotonnie. Ciekawiej robi się jednak, gdy w punktowym oświetleniu obserwujemy indywidualne zwierzenia tancerzy, przekazywane za pomocą charakterystycznych poruszeń. To momenty solowych kreacji aktorów.

„D-KOD-R” jest spektaklem atrakcyjnym również pod względem muzycznym. Opracowania Marcina Zabrockiego, często zbitki różnych znajomych odgłosów, takich jak szum radia, brzmienie encefalogramu czy bełkotliwe gaworzenie kobiety są istotnym dla spektaklu zbiorem rekwizytów.

Premiera Teatru Okazjonalnego jest kolejnym ważnym głosem w teatralnej wymianie myśli. Możliwości komunikacyjne choreograficznych przedsięwzięć są niepodważalne, ale sam problem, jak widać, ciągle pasjonuje artystów i jest niezgłębionym polem ich poszukiwań.
Oryginalne kostiumy tancerzy zaprojektowali Jola Słoma i Mirosław Trymbulak”

„Teoria kodowania lingwistycznego w tańcu”

Agata Kirol W: Gazeta Wyborcza Trójmiasto 12.03.2007

 

„Na Sopockiej Scenie Off de Bicz pierwszą tegoroczną premierę zaprezentował Teatr Okazjonalny. „D-KOD-R” zainspirowany został teorią o kodowaniu lingwistycznym brytyjskiego socjologa Basila Bernsteina, zainteresowanego problemami w nauce dzieci pochodzących z klasy robotniczej i ich słabszych wyników w zdobywaniu wiedzy w stosunku do wyników dzieci z klasy średniej. Stwierdził, że w różnych klasach występują różne struktury językowe (kody) – ograniczona, uproszczona dla klasy robotniczej oraz rozwinięta, złożona dla klasy średniej. […] Sopocki teatr dokonał transpozycji tej teorii na język ciała, decydując się zaprezentować oba kody poprzez ruch i taniec.

Sztuka składa się z dwóch wyraźnie rozdzielonych części. W pierwszej (kod ograniczony) widz jest świadkiem narodzin ruchu i życia – pierwsze niezgrabne próby poruszania się tancerzy (Joanna Czajkowska, Monika Grzelak, Jacek Krawczyk i Przemysław Wereszczyński) przypominają wykluwające się z jajek pisklęta, co sugeruje sugestywna muzyka imitująca pękanie skorupki. Taniec ciała rozpoczyna się na dobre, gdy cała czwórka osiąga na tyle dużą dojrzałość ruchową, by pierwsze nieskładne podrygi ciała przemienić w prawdziwy ruch i zatopić się we wspólnocie.

Druga część widowiska (kod rozwinięty) od pierwszej różni się znacznie. Jest to już świat mediów – świat dojrzały. Ścieżka muzyczna (autorstwa Marcina Zabrockiego) – jedyny obok światła nośnik wyrazu – staje się polifoniczna, pozornie nieskładna, dźwięki nakładają się na siebie. W tle do końca przedstawienia słychać odgłosy radia wyłapującego kolejno różnojęzyczne stacje z serwisami wiadomości – przez chwilę po włosku, potem po francusku, hiszpańsku, serbsku, niemiecku… Pojawia się komputer i informatyzacja, czyli nowoczesność, którą uzmysławia m.in. muzyka przetwarzana elektronicznie. Ciało też ulega zmianie. Już nie w pozycji horyzontalnej – teraz człowiek jest wyprostowany. Zanika synchronia. Zamiast czwórki pozostaje dwójka tancerzy, rywalizujących ze sobą i toczących pojedynek na ruchy i gesty, co troszkę trąci Gombrowiczem.

I scena finałowa. Znowu czwórka. Stoją w szeregu i poprzez ruch starają się prowadzić dialog. Każdy mówi w swoim języku gestów, ale jest wola porozumienia. Ruch tasiemcowo, jak w zabawie w głuchy telefon, przechodzi przez wszystkie postaci, by wrócić do pierwszej już jako kompletny, wzbogacony o gesty pozostałych.

„D-KOD-R” to przedstawienie ciekawe, pełne bardzo dobrych, sugestywnych momentów jak choćby przerwa między pierwszą częścią a drugą, kiedy jedynym „podkładem dźwiękowym”, rozdzierającym ciszę, jest szybki, urywany, głośny oddech zmęczonych tancerzy. […] W ciągu czterdziestu pięciu minut na scenie dzieje się naprawdę dużo, a zaprezentowana teoria, choć po mocnym liftingu, nabiera praktycznych kształtów. I – co najważniejsze – pobudza do myślenia, […] w efekcie powstał teatr dla wymagającego widza.

Łukasz Rudziński „Sopocki koncert ciał”

Nowa Siła Krytyczna, 12-03-2007 www.e-teatr.pl

 

„Nazwa małego zespołu z niewielkiego polskiego miasta Sopotu – Teatr Okazjonalny – łatwo może wprowadzić w błąd. Można by było, bowiem przyjąć, że oto grupa młodych laików, od czasu do czasu bawiących się w teatr, dzięki swej swoistej egzotyce trafiła do programu festiwalu „euro-scene“. Jacek Krawczyk i Joanna Czajkowska są jednak doświadczonymi profesjonalistami, którzy mając na koncie ponad 20 przedstawień od lat występują na polskich i międzynarodowych scenach. Do tego nie są w najmniejszym nawet stopniu zmęczeni, zdają się wręcz nie znać tego słowa. Na deskach sceny w Lindenfels teatr pokazał aż dwie sztuki, zaś widzów już sam widok artystów przyprawiał o zadyszkę. Tancerze pozwalali sobie tylko na krótkie momenty wyciszenia i odpoczynku, po nich zaś od razu przechodzili do następnych, długich i wyczerpujących erupcji ruchowych. W tych momentach przedstawienie traciło cechy teatru tańca nabierając charakteru widowiska. Długoletnie doświadczenie sceniczne potwierdzały również zapierające dech w piersiach kunszt techniczny i opanowanie ciała artystów. […]

W drugim przedstawieniu, w którym z substancji pierwotnej powstaje życie. Ciemną salę wypełnia bulgot i inne zduszone odgłosy, przytłumione światło osnuwa wijące się na scenie ciała, które z jednej strony przerażają swoją odmiennością, z drugiej zaś same zdają się odczuwać lęk. Rozpoczyna się dziki i niezwykle ekspresyjny „taniec plemienny“. Po nim następuje obraz współczesnego społeczeństwa wraz z jego kanałami komunikacyjnymi, gdzie interakcja ustępuje wymianie zakodowanych informacji i ich przepływowi na długich dystansach. Nie ma co przeceniać ewolucyjnego przesłania sztuki, w której zbawiennemu prymitywizmowi przeciwstawia się wyobcowanie świata teraźniejszego. Wielkie brawa należą się jednak Teatrowi Okazjonalnemu za mistrzowski sposób przekazu.[…]”

René Seyfarth „Technicznie doskonała krytyka techniki” – „Technisch exzellente Technikkritik”

Kulturtagebuch 11. November 2007; www.leipzig-almanach.de

 

 

„TAK” Czajkowskiej to doskonale zagrane studium poniżenia starej kobiety. Chyba najlepsza jak dotychczas jej dramatyczna rola.

Joanna Czajkowska powołuje się na inspiracje japońskie (Yoko Ono) i rzeczywiście coś japońskiego w stroju i muzyce (bardzo ważne imitacje: Rafał Kowal) jest.

Trzy kolejne obrazy to trzy wymuszenia na kobiecie, starej czy niestarej (tu raczej starej, […]), odegrania niechcianej roli. Raz – dosłownego zamiatania włosami podłogi, drugi – rewiowej tancerki. To wszystko przychodzi z zewnątrz, w postaci zrozumiałych, dla niej, a niekoniecznie dla widzów, poleceń. Spełnia je mimo wyraźnego wewnętrznego buntu. A za końcowy palec na ustach i „csiii” – nie należy o tym mówić, feministki powinny panią Joannę nosić na rękach.”

Tadeusz Skutnik „Trzy premiery…”, Polska Dziennik Bałtycki nr 295, 18.12.2007

 

 

TAK” w wykonaniu Joanny Czajkowskiej, według jej autorskiego scenariusza to druga najnowsza premiera zespołu Teatru Okazjonalnego. Spektakl okazał się pełnym dramatyzmu przekazem emocji. Artystka zapowiadała inspirację instalacją Yoko Ono z 1966 roku pt. „Ceiling painting”, w której puentą jest słowo „tak”. Oglądamy taniec Czajkowskiej jako trzy odsłony psychiki kobiety – jej entuzjazmu, cierpienia i nagłej fascynacji przekazanej za pomocą radykalnej zmiany muzycznego nastroju i tańca w stylu musicalowo-kabaretowym.[…]”

Agata Kirol: „Podwójna premiera Teatru Okazjonalnego” Gazeta Wyborcza Trójmiasto

10.12.2007

 

„[…] Można doszukiwać się w historii przedstawionej na scenie metafory losów artysty. Twórczych wątpliwości, kryzysów i poszukiwań, aż do efektu finalnego […]”

Łukasz Rudziński; Nowa Siła Krytyczna 11.12.2007

 

„Piątkowy wieczór w Sopockiej Scenie Off de Bicz zakończyło świetne solo Joanny Czajkowskiej – „Tak”. Wykonany po raz pierwszy od grudniowej premiery spektakl chyba przekornie opatrzony został afirmującą życie partykułą. Występ Czajkowskiej to raczej przejmująca próba pokazania narodzin człowieka w kulturze. Próba bolesna, zakończona kabaretowym show, które śmieszy, ale tylko przez chwilę.”

Justyna Świerczyńska „Tak dla panny młodej rozebranej przez swych kawalerów”

www.trojmiasto.pl 01.04.2008

 

 

[…]Wpatrujemy się w scenę, zasłaną białą płachtą papieru, obok stoją wybrakowane elementy manekina – zawieszony na wieszaku korpus, nogi i kikut ramienia. W zupełnej ciszy, przerywanej brzmieniem maszerującego wojska lub chwilą klasycznego tanga obserwujemy spowolniony ruch tancerza. Od pierwszej sceny, w której rolę poruszającego się ciała gra cień artysty na papierze, do ostatniej etiudy z kikutem manekina spektakl drażni widza. […]

Niezapomnianą pozostanie przejmująca, doskonała scena z tancerzem wtulającym się w walizkę.

[…]  Interpretacja teatru Kantora w tańcu mogła być ryzykowna, bezpośrednie odwołania mogły być zbyt oczywiste, nachalne. Spektakl powstał z inspiracji cricotages „Gdzie są niegdysiejsze śniegi…” z 1979 r., w której Kantor zawarł wszystkie charakterystyczne dla swojej twórczości elementy teatralne. To teatr odniesień do konstrukcji egzystencji ludzkiej, realizujący się przede wszystkim w plastyce. Jacek Krawczyk potrafił oddać charakterystyczną poezję „teatru wzruszeń”, elementy trudne, symboliczne gesty Kantora. Ale jednocześnie, na szczęście, udało się autorowi spektaklu „Bio-obiekt. Intro” przekazać własną osobowość, w jego tańcu zauważalny był przekaz bardzo subiektywnej interpretacji. Artysta zapowiedział poszerzony program widowiska w przyszłym roku, podczas piątkowej premiery widzieliśmy „samoistną interpretację życia Jacka Krawczyka wchodzącego w dialog z twórczością Kantora”.

Agata Kirol „Podwójna premiera Teatru Okazjonalnego” Gazeta Wyborcza Trójmiasto, 10.12.2007

 

„W siedemnastą rocznicę śmierci Tadeusza Kantora na Sopockiej Scenie Off de Bicz Teatr Okazjonalny zaprezentował pierwsze premiery sezonu – o spektaklu „Bio-obiekt. Intro” Jacka Krawczyka pisze Łukasz Rudziński z Nowej Siły Krytycznej.

„Bio-obiekt. Intro” Jacka Krawczyka przypomina spektakle Tadeusza Kantora. Można odnieść wrażenie, że sam Kantor przemawia zza grobu, bo całe przedstawienie bardzo wiernie ilustruje najprzeróżniejsze elementy jego twórczości. Do teatru Kantora i do jego sensualnego malarstwa nawiązuje Krawczyk już na początku, naświetlając swoje ciało na biały ekran projekcyjny – na pierwszym planie widzimy cień tancerza. W ten sposób, wykorzystując światło odbite, Krawczyk korzysta ze spektaklu audiowizualnego. Na zmysły działa też ruch i kolor. Biel i czerń, podobnie jak życie i śmierć – stałe motywy twórczości Kantora – są „wrośnięte” w to przedstawienie. Pojawiają się na początku i pozostaną do końca. Krawczyk ubiera się na scenie w biały strój. Jego ciało (tym razem przed ekranem projekcyjnym) podejmuje walkę z cieniem. Materia żywa miesza się z martwą, nieożywioną. Ten pojedynek człowieka i cienia, przerywany i podejmowany na nowo, stanowi najbardziej autorski komentarz tancerza, choć przedstawiony językiem Kantora.

Ruchy Jacka Krawczyka także są Kantorowskie – kalekie, koturnowe, zamarłe w trakcie trwania, nieukończone, natrętnie powtarzalne. Muzyka autorstwa Rafała Kowala, pełna motywów i tonów znanych z utworów Wielkiego Awangardzisty XX wieku, uruchamia „klisze pamięci”. Bo jest to niezwykła podróż do przeszłości, do „Wielopola, Wielopola”, „Umarłej klasy”, czy „Gdzie są niegdysiejsze śniegi”. Jacek Krawczyk w przedstawieniu zmieścił wiele elementów twórczości mistrza – motyw marszu, reminiscencje wojenne, rekwizyty (zdekompletowany i rozczłonkowany manekin, szkolny tornister) to tylko niektóre z nich.

Za to niewiele w „Bio-Obiekcie. Intro” samego Krawczyka, ale myślę, że celowo go tutaj niewiele. Spektakl jest bowiem hołdem złożonym wybitnemu artyście. Miejscami ociera się wręcz o dokument – stanowi przemyślany wybór, a nie kolaż przypadkowych skojarzeń z „bio-obiektem” – Kantorem. Polemikę i artystyczny bunt wyparła prezentacja spuścizny po twórcy Teatru Cricot 2. W efekcie ten muzealny niemal obraz ma tylko jednego bohatera. Jest nim reżyser „Umarłej klasy”. Jacek Krawczyk ustępuje mu miejsca. Najlepszym podsumowaniem relacji Kantor-Krawczyk jest finał spektaklu, gdy tancerz z kilku części składa manekin i naśladuje jego wybrakowaną, niekompletną postać. Bo Krawczyk nie rości sobie pretensji do bycia drugim Kantorem. On raczej ukazuje go takim, jakim sam go widzi. „

Łukasz Rudziński „W cieniu Kantora”; Nowa Siła Krytyczna, 11.12.2007

e-teatr.pl – wortal teatru polskiego

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Fragmenty recenzji z ostatnich spektakli:

„Joanna Czajkowska zrealizowała najodważniejszy spektakl w swojej karierze. „Powiększenie” Sopockiej Sceny Off de BICZ wciąga, pasjonuje, zachwyca i przeraża.

[…] Joanna Czajkowska odważyła się przemówić ze sceny głosem na wskroś osobistym. Chociaż tańczy dla wszystkich, w najnowszym swoim spektaklu, „Powiększenie”, z każdym widzem prowadzi intymną rozmowę. […]

 

Tancerka stoi na środku pozbawionej rekwizytów sceny. Za nią tylko materiałowy parawan zasłania mniej więcej dwie trzecie ściany. Obok Czajkowskiej po lewej stronie znajdują się muzycy – tworzący przetwarzany komputerowo podkład muzyczny Rafał Dętkoś i akompaniująca mu na wiolonczeli Karolina Rec.

Bardzo powoli, niespiesznie wzmacniane światło wyłania sylwetkę Czajkowskiej. Stoi przed nami w kostiumie złożonym z białej tiulowej spódniczki i czarnej bluzki na ramiączkach.

Na lewej ręce kontrastujący jasny ściągacz. Kolorystyka stroju zapowiada emocje, jakie artystka przekaże w czasie czterdziestopięciominutowego pokazu.

Czajkowska ruch wyprowadza od dołu. Najpierw drgania obejmują jej lewą nogę, potem stopniowo opanowują całe ciało. Gdy oderwie już lewą nogę od podłogi, podobny wysiłek sprawia jej ruch prawej. Artystka metaforycznie wykracza poza obszar, w którym dotychczas się poruszała. W ciągu pierwszych kilku minut nic więcej się nie dzieje.

Zamiast intensywnej gimnastyki po scenie, Czajkowska gra detalem, nieznacznym ruchem, pracą mięśni. Potęguje w ten sposób napięcie, przykuwa uwagę, prowadzi wyrafinowany dialog z samą sobą. W każdym geście artystka jest stanowcza i dokładna. Ruch jej ramienia, praca łopatek, czy nienaturalnie złożonych rąk wygląda na precyzyjny mechanizm, pozbawiony miękkości i powabu, jakie dotychczas charakteryzowały jej taniec.

Po zaskakującym początku następuje zerwanie konwencji. Nagle Czajkowska rozmawia

na dwa głosy o propozycji zagrania w filmie. […]

Potem […] na parawanie wyświetlane są zdjęcia Czajkowskiej, tańczącej tylko w spódniczce. Artystka w niezwykle prosty sposób buduje opozycję obrazu i żywego planu. Pozy uchwycone na zdjęciach Szymona Rogińskiego tancerka odtwarza na żywo, dopełniając ograniczony ujęciem migawki ruch o brakujące ogniwa. Podąża za figurami zarejestrowanymi wcześniej, nadając im nową jakość. Ta autotematyczna i niezwykle efektowna wizualnie scena należy do najlepszych w przedstawieniu.

Za chwilę tancerka na zdjęciach terroryzuje widza swoją nagością. To nie jest pusty chwyt,

a najboleśniejsza, najbardziej emocjonalna wypowiedź artystki, która w momencie

tej projekcji leży pod parawanem bez ruchu w pozie osoby złożonej do trumny. Mamy

do czynienia ze śmiercią poprzedzającą nową kreację?

Kondensacja obrazów przybiera na sile. Projekcja się kończy, a Joanna Czajkowska powoli, jakby powietrze stawiało ogromny opór, posuwa się przed siebie, przez całą długość sceny.

W pewnym momencie wstaje, zdejmuje bluzkę i rzeczywistość fotografii staje się realną rzeczywistością publiczności.

Dawno już nie widziałem na scenach offowych tak zdecydowanej i precyzyjnie skonstruowanej wypowiedzi jak „Powiększenie” Joanny Czajkowskiej. Ten pełen szczerości, bezpretensjonalny spektakl porusza, dotyka do żywego, wywołuje lawinę emocji

i uniemożliwia zdystansowaną obojętność. W ciągu godziny lekcyjnej, w jakiej Czajkowska mieści wszelkie swoje emocje, widzowie otrzymują prawdziwą lekcję człowieczeństwa.
Najnowsze przedstawienie Czajkowskiej nieco przypomina bardziej radykalny „Waiting” Mikołaja Mikołajczyka, w którym tancerz od początku występuje zupełnie nagi […]. Trójmiejska tancerka wypowiada się w sposób nie mniej wyrazisty, używając jednak łagodniejszych środków.

„Powiększenie” to z całą pewnością przedstawienie graniczne. Przełom, także artystyczny,

już się dokonał. Co będzie dalej?”

Łukasz Rudziński „W powiększeniu widać wszystko”

22.02.2009; www.trojmiasto.pl

 

O życiu w czerni.

„3 x Noir Danse” w choreografii Joanny Czajkowskiej i Moniki Grzelak w Teatrze Okazjonalnym w Sopocie. Pisze Tadeusz Skutnik w Polsce Dzienniku Bałtyckim.

Najnowsza produkcja Teatru Okazjonalnego, która w ten weekend miała swoją premierę na Sopockiej Scenie Off de BICZ, przedstawienie „3 x Noir Danse”, składa się z trzech części.

Najprostsza jest część trzecia, wykonana przez duet Joanna Czajkowska i Monika Grzelak, pamiętny choćby z kwartetu z przedstawienia „D-KOD-R”, tyle że artystki zgubiły tu partnerów. Część ta jest stylizacją na „czarną komedię”, opowiadającą o sporze dwóch kumoszek, zakończonym śmiercią jednej z nich. Ale czy strzeliła ta druga – pewności nie ma.

Poprzedzające dwie partie solowe, również wykonane przez te artystki, grzęzną w mroku niedopowiedzeń. Skonstruowane są na zasadzie przeciwieństw, jak awers i rewers, plus i minus, góra i dół, światło i mrok, alfa i omega wreszcie. Jak się ma do nich część trzecia? Właśnie jak cudzysłów, nawias, puszczenie oka (przesadnie umalowanego) do widzów, jak niezbędny dodatek humoru, wprawdzie czarnego, ale jednak, aby całość nie okazała się zbyt ponura.

Opowiada ona – najogólniej – o życiu, za pomocą tylko dwóch barw: czerni i bieli, choć właściwie tylko czerni. Żeby jednak zaistniała jakakolwiek mówiąca czerń, musi być jakiekolwiek światło. Jak np. punktowe światła w zmysłowej części pierwszej „3 x Noir Danse”, tańczonej przez Monikę Grzelak, obnażające ją od stóp do głów.

Jak światło rozproszone, towarzyszące rozpraszaniu życia, umieraniu na scenie Joanny Czajkowskiej, wreszcie światło Księżyca w otwierającej część trzecią animacji filmowo-komiksowej, niby to zapowiadającej, co się będzie działo, a w rzeczy samej serwującej własną historię. Animacje (artysty ukrywającego się pod pseudonimem Black Ibrahim), muzyka (Adam Kiełsznia), kostiumy (Iwona Kryszak), gra świateł (Adam Akerman), oczywiście taniec renomowanych artystek – wszystko to sprawia, że widz uczestniczy w jakiejś „podróży do kresu nocy”, w głąb nieznanych światów.

Na tym tle szamocące się ze sobą i między sobą kobiety – czymże są innym jak nie drobnymi okruchami życia? Jeśli traktujemy je, to życie, serio, a nie usiłujemy zamienić w nieustanny show.

„O życiu w czerni”
Tadeusz Skutnik Polska Dziennik Bałtycki nr 104 Link do źródła 05-05-2009

 

Okazjonalny noe-noir

‚Teatr Okazjonalny’ po raz kolejny udowodnił swoją dominację na trójmiejskiej scenie tańca współczesnego. Spektakl ‚3 x Noir Danse’ wyłamuje się z popularnej stylistyki autoekspresji, podejmując dialog z kulturą filmową. Na spektakl składają się trzy etiudy zrealizowane w konwencji filmu noir. ‚Zmysły’ Moniki Grzelak, ‚Śmierć’ Joanny Czajkowskiej oraz „Susan & Susan, czyli krótka historia kryminalna w stylu glamour”, duetu tychże tancerek. Epizody nie są ze sobą powiązane tematem fabularnym, lecz definicją archetypu kobiety w czarnym filmie.

Największym walorem realizacji jest choreografia. Obie artystki to dojrzałe i doświadczone tancerki, dla których intrygujący temat staje się pretekstem do zaprezentowania swojej techniki. Tym, co fascynuje na scenie jest estetyka i precyzja. Ruchy policentryczne, izolacje (specjalność TO), balansowanie w wykonaniu Joanny Czajkowskiej oraz Moniki Grzelak to uczta dla oczu miłośników tańca współczesnego, jak i widza bez przygotowania. Spektakl stoi w wyraźnej opozycji do emocjonalnego ekshibicjonum Leona Dziemaszkiewicza. Jest wyważony oraz przemyślany.

Choreografię uzupełnia muzyka Adama Kiełszni (członek grupy ‚Solaris’), specjalisty w dziedzinie ambientu. Niepokojące, nielinearne rytmy spajają całą historię, dodając wyrazu i energii każdemu z ruchów. Wizualizacje Dominika Rudasza stanowią klucz do interpretacji każdego z epizodów oraz doskonale komponują się ze światłami (również w stylu noir).

Podobnie jak poprzednie spektakle „Teatru Okazjonalnego”, tę realizację cechuje synkretyzm tekstów kultury i ruchu scenicznego. Spektakl ‚Alchemik Halucynacji’ zyskał światową sławę interpretacją tomu wierszy Zbigniewa Herberta- ‚Pan Cogito’. ‚DkodR’ to traktat o komunikacji, natomiast ‚3 x Noir Danse’ czerpie z kultury masowej. Pozostaje tylko pytanie, czy trójmiejska publiczność jest gotowa zamienić autoekspresję na intertekstualność?

Grzegorz Ruta „Okazjonalny noe-noir”, portal „Kolektyw Sztuki” www.mudzba.pl

 

 

„Najnowszy spektakl Sopockiego Teatru Tańca (dawniej Teatr Okazjonalny) to pierwsza realizacja tego teatru pod nowym szyldem.

 

 

„Transkrypcje. Hommage pour Chopin” są jak występ całej orkiestry symfonicznej. Porażają wielością użytych instrumentów i środków przekazu. Prócz muzyki napisanej na motywach utworów Chopina (autorstwa Karoliny Rec i Rafała Dętkosia) po raz pierwszy tancerze STT Joanna Czajkowska i Jacek Krawczyk wykorzystali też interaktywne wizualizacje w wykonaniu Łukasza Borosa.

Jak sugeruje tytuł, spektakl jest hołdem złożonym Chopinowi jako człowiekowi i artyście, ale też, przede wszystkim, pewnej formie – czystej i surowej, a jednocześnie niezwykle bogatej – jak muzyka kompozytora. Zarówno tancerze, jak i muzycy z dużą odwagą podeszli do próby „przepisania Chopina” na język współczesnego tańca i muzyki. Czując na sobie ciężar rangi jego twórczości, jednocześnie spojrzeli kompozytorowi prosto w oczy. Ze strony muzyków to spojrzenie było momentami wyzywające, mogło się wydawać, że w swoich autorskich aranżacjach zbyt daleko odeszli od pierwowzoru, pozostawiając ją jako ledwie słyszalną inspirację. Warstwa muzyczna „Transkrypcji” była więc prawdziwym wyzwaniem dla tancerzy, którzy musieli odnaleźć w niej Ideę, od której rozpoczynają pracę nad każdym ze swoich spektakli. Ideą tą nie pozostał sam Chopin-dandys, człowiek niebywale wrażliwy, miłujący czystość i porządek, do przesady dbający o swój wygląd, ani też jego muzyka, która nikogo nie pozostawia obojętnym. Bohaterem „Transkrypcji” są bowiem na równych prawach również Joanna Czajkowska i Jacek Krawczyk, którzy po wielu burzach, artystycznych rozstaniach i poszukiwaniu twórczej samotności (którą, trzeba dodać, oboje znakomicie wykorzystali) znowu weszli na scenę razem, by pod nową nazwą stworzyć spektakl o swojej wspólnej artystycznej przyszłości.

Stworzona przez nich choreografia „Transkrypcji” jest majstersztykiem. Z jednej strony tworzą ją elementy klasyczne, wyczyszczone z jakiegokolwiek przypadkowego ruchu, opierające się na danej koncepcji ilustrującej stany emocjonalne. Charakterystyczne są tu szczególnie zamknięcia i otwarcia ciała, bliskość i oddalenie pary tancerzy, ruch blisko i daleko od centrum ciała. Z drugiej sporo miejsca zajmuje improwizacja, w której najlepiej zarysowuje się indywidualny styl każdego z twórców spektaklu.

Znakomicie łączą całość partie synchroniczne, w których Czajkowska i Krawczyk sprawiedliwie stosują raz jej, raz jego styl. […] Znakomicie wypadła prosta, ale bardzo pomysłowa scenografia – biały zaokrąglony ekran, w ciekawy sposób „zamykający” fragment przestrzeni, odbijający ciała tancerzy i wyświetlane na nim wizualizacje oraz biała podłoga z czarnym pasem po prawej stronie, przywodzącym na myśl klawisz fortepianu, ilustrująca emocje, wyznaczająca przestrzeń „poza” głównym miejscem akcji.

Tak zarysowanej przestrzeni w pełni partnerują świetne kostiumy autorstwa Iwony Kryszak. Również wizualizacje zostały ciekawie wplecione w całość, czasem multiplikując cienie tancerzy, innym razem stanowiąc impuls dla wykonywanego ruchu. Choć „Transkrypcje” wymagają jeszcze ostatecznego szlifu, już teraz są jednym z najlepszych spektakli mijającego sezonu, reprezentującym nie tylko europejski, ale i światowy poziom.

Magdalena Hajdysz  „Chopin przepisany na język tańca” W: Gazeta Wyborcza Trójmiasto nr 114, wtorek 18-05-2010
Link do źródła

 

„Transkrypcje” – muzyka, taniec i światło

 

Chopin, muzyka elektroniczna i wiolonczela – połączenie, jak mogłoby się wydawać wybuchowe. Chciałoby się powiedzieć za Kapelmistrzem z filmu Milosa Formana „Amadeus” – „Too many notes”. Jednak nie pojawia się ani jedna zbędna nuta, a w choreografii ani jeden niepotrzebny ruch.

 

Dzieje się dużo, bardzo dużo, przez cały czas trwania spektaklu trzeba bardzo uważnie obserwować wszystkie plany, na których rozgrywa się przedstawienie. Na uznanie zasługuje fakt, że przy zastosowaniu tak wielu środków autorzy przedstawienia zdołali zachować spójność, zapanować nad całością.

Mocną stroną spektaklu są przemyślana scenografia oraz oddająca charakter muzyki i precyzyjnie wykonana choreografia.

Scena podzielona na pięć symetrycznych pasów – cztery białe, jeden czarny, przywodzą na myśl klawiaturę fortepianu. Oświetlane na przemian poziomymi i pionowymi snopami światła zdają się wykonywać własną sekwencję ruchową.

Na drugim planie stoi ekran, a przy nim ubrany na biało tancerz.. Jego partnerka ma na sobie równie prosty kostium. Wykonywana przez nich choreografia nawiązuje do ruchu nadgarstka charakterystycznego dla pianistów podczas gry na fortepianie. Kształt ekranu przypominający stojący pionowo, przecięty na pół walec wyznacza tor poruszania się tancerzy i pozwala na wzmocnienie tego gestu dłoni.

Głębia – tył sceny, to kolejny plan, na którym rozgrywa się drugi taniec. Taniec światła, który sprawia, że zamiast dwojga tancerzy, widzimy czworo, z których dwoje porusza się a pozostali im partnerują.

Niewątpliwie światło i muzyka to główni bohaterowie tego spektaklu. Światło i niezliczone możliwości jego zastosowania, muzyka i różnorodne źródła jej inspiracji oraz ich współzależność. Scenografia jest elementem dodatkowo podkreślającym znaczenie wzajemnych wpływów. Pulsujące światło przypomina to struny fortepianu, to pięciolinie, zawsze jednak prowadzi tancerzy.

Nadaje kierunek i charakter prezentowanej przez nich choreografii pozostawiając im jednak swobodę interpretacji muzyki.

Oprócz partii wykonanych wspólnie, w dużej bliskości obojga partnerów, znalazło się miejsce na indywidualną improwizację. Niezależnie jednak od tego, czy był to taniec solowy, czy ruch wykonywany symetrycznie, czy była to ich improwizacja, czy zaplanowana kompozycja, przez cały czas  trwania spektaklu tancerze pozostawali partnerami. Niezmiennie współtworzyli przedstawienie, każdy ruch wykonując precyzyjnie, celowo łącząc technikę klasyczną ze współczesną.

Spektakl „Transkrypcje” jest pełen człowieczeństwa. Pełen Chopina, który żył, czuł, śmiał się, cierpiał, był pełen sprzeczności. Nowatorski, wypełniony ciekawymi rozwiązaniami głównie pod względem aranżacji muzycznej i wizualizacji. Symetria łączy się w nim z asymetrią, partie solowe z duetami, cisza sceniczna z ostrymi sekwencjami ruchowymi. Prostota przeplata się tu ze złożonością.

Połączenie Chopina, muzyki elektronicznej i grającej na żywo wiolonczeli okazało się jednak wybuchowe, o czym przekonał nas dramatyczny finał – ostra, ekspresyjna, wykonana przez tancerzy w bliskim kontakcie sekwencja ruchowa oraz feeria światła.

Monika Kolenda: TRANSKRYPCJE – muzyka, taniec i śwaitło W: „ Puls DANCE – Gazeta Festiwalu Dancing Poznań 2010”

 

Zanurzeni w bezczasie

„[…] Podobnie jak niegdyś Cranko, pomysł na Chopina w tańcu znaleźli twórcy Sopockiego Teatru Tańca. Joanna Czajkowska i Jacek Krawczyk (tancerze i choreografowie tworzący STT, wcześniej Teatr Okazjonalny) zaprosili do współpracy: Karolinę Rec i Rafała Dętkosia, muzyków, oraz Łukasz Borosa odpowiedzialnego za wizualizacje. Efektem pracy tego nowego kolektywu stały się „Transkrypcje” – przedstawienie interdyscyplinarne, którego elementy funkcjonowały w idealnej symbiozie. Wyróżniało to przedstawienie odważne i nowatorskie podejście, którego tak bardzo brakowało innym choreografom zgromadzonym na tym festiwalu. Na motywach utworów Chopina powstała nowa muzyka z wyraźnym głosem wiolonczeli w połączeniu z instrumentami elektronicznymi; zachwycająca, świetnie synchronizowana z wizualizacjami i ruchem tancerzy. Muzycy nie chcieli wykonywać utworów Chopina jako akompaniamentu, sądzili, że kompozytor gdyby chciał, aby jego muzyka były przeznaczona do tańca, skomponowałby po prostu balet.

W „Transkrypcjach” muzyka wybija się na plan pierwszy. Może szkoda, że muzycy nie znaleźli się na scenie z tancerzami. Kompozycje taneczne wyglądały dość skromnie, czego nie należy odczytywać jako zarzutu – po prostu taniec jako jedyny z komponentów przedstawienia nie został podkreślony przez technologię. Choreografia miała tu charakter minimalistyczny: dwoje tancerzy, powściągliwe ruchy, najpierw w bliskim partnerowaniu, później – każdy opanowuje swoją część sceny. Raz synchronicznie wykonują cięte, geometryczne ruchy, kiedy indziej każdy w swoim tempie i miejscu, jakby bez świadomości obecności drugiej osoby. Choreografia nie miała spektakularnego charakteru, choć jej znaczenie jest tu pierwszoplanowe, aczkolwiek dyskretne. Paradoksalnie, wizualizacje i muzyka są odpowiedzią na ruch tancerzy i synchronizują się z tańcem.

Ciało tancerza jest tu postrzegane jako ruchoma architektonika. Zbudowane z brył, wpisane w geometryczną niewidzialną siatkę powiązań planimetrii i stereometrii. Przez te wszystkie zabiegi powstał obraz bardzo sterylny. Szczególnie fascynująca staje się końcówka „Transkrypcji”, kiedy tempo zaczyna wzrastać i rozsadzać monochromatyczną scenografię i sposób prowadzenia ciał. Tancerze na ekranie zyskują swoje amorficzne klony. Raz dominuje muzyka, później obraz zawłaszcza scenę i uwagę widzów. Ciała tancerzy w białych kostiumach tracą wyrazistość konturów, roztapiają się w bieli rzuconej na ekran. Spektakl urywa się nagle, jakby za szybko, zostawiając w publiczności uczucie niedosytu.[…]”

Anna Królica „Zanurzeni w bezczasie” W: Tygodnik Powszechny, 24.08.2010

 

 

„Sterylny balans tańca. Po premierze „Vitruvian Man – preludium” Sopockiego Teatru Tańca”

Na Scenie Off de Bicz odbyła się druga, tegoroczna premiera Sopockiego Teatru Tańca. Bohaterami tanecznego spektaklu byli: Katarzyna Antosiak (założycielka teatru tańca Gabinet Ruchomych Obrazów przy Uniwersytecie Gdańskim, dynamiczna, ciekawa dramaturgicznie, uważna) i Jacek Krawczyk (współzałożyciel Sopockiego Teatru Tańca, autor choreografii). W uroczystej atmosferze wydarzenia, w ograniczonej światłem przestrzeni rozegrała się przemyślana opowieść o człowieku, skomponowanym naturalnie z atrybutów żeńskich i męskich. Odwieczne mieszanie się pierwiastków męskich i żeńskich nie było w tańcu powodem do walki, lecz stanowiło próbę formalnej (geometrycznej i zamkniętej) analizy, której celem miała być harmonia. Umysł i ciało, kobieta i mężczyzna, biel i czerń, cisza i hałas, ruch i zatrzymanie, upadek i powstanie. Tancerze skupili się na pokazaniu genezy gestu i ruchu, sterylnie oddzielając każdy, tym samym ilustrując napięcia i rozluźnienia mięśni, z wielką uwagą starając się opowiedzieć o niezliczonych kombinacjach i wariacjach możliwych w ekspresji człowieka.

Tancerze przez większość spektaklu tańczyli osobno, powielając najczęściej symetrycznie swoje ruchy. Powtarzalność i wielość gestów bez potrzeby ustawicznej konfrontacji miała uwypuklić transcendentne przenikanie ciała i ducha, różnorodność przestrzeni, o jakiej zaczęto (preludium) opowiadać. Spektakl podzielono na sześć wyraźnych epizodów, poza finałem-każdy z nich monotonnie łagodny, bez dynamiki, która zawiązałaby dramaturgię w historii człowieka witruwiańskiego. Być może charakter wstępu-preludium do rozważań nie tylko o proporcjach czy architektonicznej harmonii, jakimi zajmował się Witruwiusz i promował Leonardo da Vinci, stanowi wytłumaczenie, dlaczego uśpiono widzów ascetycznym tańcem. Oboje aktorzy zachwycili precyzyjnym wykonaniem, profesjonalizacją tańca współczesnego, zmierzającego do wykorzystania wszelkich gatunków ruchu w tym tańca klasycznego i sztuk walk, choć nie nadali swemu utworowi ponadczasowej energii. Może przed nami w wykonaniu tego interesującego duetu dokonania na miarę witruwiańskiego symbolu? Czas pokaże, a na razie gratulacje za podjęcie tematu i stylizację oraz momentami intrygującą muzykę.

Katarzyna Wysocka, „Sterylny balans tańca” Gazeta Świętojańska online; Link do źródła; 22-11-2010

 

 

Fot. Wiesław Czerniawski