DELIA – Spektakl Anny Steller i Jacka Krawczyka

 

„Delia”

premiera 23.08.2009

koncept: Anna Steller

choreografia i wykonanie: Jacek Krawczyk, Anna Steller

produkcja: Good Girl Killer

muzyka: Rafał Dętkoś, Grzegorz Welizarowicz

kostiumy: Julia Porańska

reżyseria świateł: Michał Kołodziej

 

Delia jest spektaklem, w którym podstawą pracy tancerzy jest ruch, przestrzeń i czas. Powracamy do elementarnych ruchów, by w ich prostocie odkryć wielość znaczeń. Porzucamy narrację i niezamierzamy uwodzić widza. Przypominamy sobie dokonania artystów z lat 50 i 60: Merce’a Cunninghama, Johna Cage’s, BBC Radiophonic Workshops, którzy zrewolucjonizowali postrzeganie granic sztuki. Czynimy to po to aby ze skrawków czasoprzestrzeni, z przypadkowych dźwięków, precyzyjnych ruchów stworzyć collage, który nie próbuje naśladować rzeczywistości lecz nią jest.

(…) Delia jest sztucznym, odrębnym bytem, balansującym na granicy odrzucenia, a jednocześnie perfekcyjną i bardzo świadomą realizacją swoich własnych założeń – pokazuje czysty ruch w pustej przestrzeni, i nic poza tym.

Ten czysty ruch ma swoją niepowtarzalną strukturę. Tancerze mierzą przestrzeń sceny i dzielą ją swoimi krokami na mniejsze odcinki. Kreślą stopami na podłodze geometryczne figury i rysują je ramionami na białym tle wiszącego z tyłu sceny ekranu. Ich ciała potraktowane są jak przybory geometryczne, przy pomocy których można precyzyjnie rysować trójkąty, koła, punkty i linie, nie zniekształcając ich. Ruch tancerzy – płynny, chwilami zatrzymywany w nieruchomej pozie – trochę przypomina ruch pionków na szachownicy, ślizgających się i przesuwających w różne strony wzdłuż linii przekątnych i prostych. Co ciekawe, rysując w przestrzeni tancerze przywołują tylko najprostsze figury geometryczne, od punktu po koło. Wracają do kształtów, które od zawsze służą komponowaniu ruchu w przestrzeni, jakby chcieli pokazać widzom na nowo ich wyrazistość. Jakby chcieli je nowo odkryć dla sztuki.

 

Twórcy Delii mówią wprost, że swoim spektaklem nawiązują do osiągnięć nowojorskiej awangardy tanecznej z połowy minionego stulecia. Jedno takie nawiązanie dostrzegłam na poziomie samego ruchu, w sposobie jego wykonania. Wśród zalożeń teoretycznych awangardowej grupy Judson Dance Theatre, która powstała w 1962 roku w Nowym Jorku znalazło się pojęcie „niespiesznej kontroli”. – Tańczyć powinno się używając małej energii, bez wzmożonego wysiłku, bez pośpiechu, za to wyraźnie akcentując poszczególne pozy – głosił jeden z postulatów. Anna Steller i Jacek Krawczyk tańczą właśnie tak. Są temu postulatowi wierni w każdej minucie swego ruchu, i jest to z pewnością świadome nawiązanie.

(…) Ten spektakl, w swojej istocie tożsamy z działaniami nowojorskich artystów, jest kolejną materializacją idei przedstawienia, podczas którego wszystko może się zdarzyć, na które trzeba iść się przekonać, co zdarzy się tym razem (albo co się nie zdarzy, a powinno). Wydaje mi się jednak, że powtarzanie tych działań o awangardowych korzeniach ma dzisiaj głęboki sens. Ponad pół wieku po manifeście Yvonne Rainer, który był negacją iluzjonizmu, związku tańca z rzeczywistością i wirtuozerskich wyczynów ruchowych, kontynuowanie tradycji – bo to już tradycja – ruchowych eksperymentów jest przede wszystkim szansą dla współczesnych widzów. Szansą doświadczenia ich „na żywo”, na sobie, szansą ich osobistego przeżycia i prawdziwego uczestnictwa, którego nie zapewni żadna rejestracja filmowa ani podręcznik do historii sztuki tańca. I chociażby dlatego warto takie spektale jak Delia tworzyć, a także doceniać starania ich twórców – przede wszystkim ich odwagę, świadome podjęcie ryzyka niepopularności. (…)

 

Delia, czyli powtórka z awangardy

listopad, 2009 Anna Koczorowska „Nowy Taniec”

 

Zupełnie innym wydarzeniem okazał się najnowszy spektakl Anny Steller (Good Girl Killer) pt. „Delia”, do którego choreografię przygotowała wspólnie z Jackiem Krawczykiem z Teatru Okazjonalnego. Zainspirowani dokonaniami artystów awangardy lat 50. i 60. XX wieku, takich jak tancerza i choreografa Merce’a Cunnigham czy muzyką Radiophonic Workshops, do którego należała Delia Derbyshire, pionierka muzyki elektronicznej, stworzyli spektakl surowy i oszczędny w wyrazie, pozbawiony narracji, skupiony na czystym ruchu i jego technice. Jeśli opowiedzieli jakąś historię, to tylko tę, która zrodziła się w głowie widza, jeśli rozdrażnili, to celowo, igrając ze sceniczną przestrzenią, dzieląc ją swym precyzyjnie wyliczonym ruchem na geometryczne figury. Dobrze zagrały tez zaprojektowane przez Julię Porańską proste, kontrastowe, nieco surowe kostiumy przypominające w żeńskim wydaniu styl międzywojnia. Znakomitym dopełnieniem całości była muzyka autorstwa Rafała Dętkosia i Grzegorza Welizarowicza, która czasem służyła tancerzom jedynie jako luźne tło, innym razem z matematyczną dokładnością narzucała określony rytm.

Magdalena Hajdysz, 28.08.2009, Gazeta Wyborcza

Jacek Krawczyk i Anna Steller tworzą spektakl „Delia” za pomocą zimnego, precyzyjnego ruchu. Silne podporządkowanie formie i „pozostawanie pod wpływem” swoich inspiracji nie przeszkadza im gruntownie przeinterpretować ich znaczenia. Ze świetnym skutkiem.

Wspólne przedstawienie zespołu Good Girl Killer i Jacka Krawczyka z Teatru Okazjonalnego to na pierwszy rzut oka teatr tańca pozbawiony teatru tańca. Nie ma tu zgrabnych, płynnych ruchów, nie ma podporządkowania muzyce, a spektakl nie zawiera elementów ciepłych, pogodnych, umożliwiających swobodne podziwianie kunsztu wykonawców. Tancerze z tego rezygnują, wybierając surowy rygor formy i chłód precyzyjnego, skodyfikowanego ruchu, niekiedy pełnego bolesnego wręcz napięcia.

W „Delii” tancerze, podobnie jak Cunningham, nie budują opowieści scenicznej – ich taniec jest raczej collagem ruchów i gestów, nastawionych na wywołanie pewnych emocji i wrażeń. Pomaga im w tym muzyka elektroniczna Rafała Dętkosia i Grzegorza Welizarowicza bardzo wyraźnie inspirowana muzyką eksperymentalną formacji BBC Radiophonic Workshop.

„Delia” jest ciągłą konfrontacją – zarówno z widzem, nieprzygotowanym do tak surowego, mechanicznego niemal ruchu, ale też z inspirującymi przedstawienie ikonami świata muzyki i tańca. W to przedstawienie wpisane jest ryzyko. Krawczyk i Steller balansują na granicy wytrzymałości percepcyjnej widzów a czerpiąc tak wiele ze swoich inspiracji, łatwo mogliby również wpaść w banał naśladownictwa mistrzów.

Jednak tancerze nie przekraczają cienkiej granicy, do której – jak sądzę – celowo się zbliżają. Balansując nad przepaścią, wychodzą z tego bez szwanku. Za tak odważną i udaną próbę stworzenia własnego języka tańca należy uznać „Delię” za jedno z najciekawszych wydarzeń tanecznych sezonu.

Łukasz Rudziński, 25.08.2009, portal trójmiasto.pl