Teatr Tańca dla wytrwałych

Teatr tańca dla wytrwałych
II Gdański Festiwal Tańca podsumowuje Łukasz Rudziński na portalu Trójmiasto.pl.
«Skończył się najdłuższy trójmiejski festiwal teatralny – Gdański Festiwal Tańca. Przez 15 dni (13-27.06) zaprezentowano 37 wydarzeń tanecznych, dwa koncerty i konferencję naukową. Dobrze byłoby zastanowić się na przyszłością festiwalu, bo jego formuła wyraźnie się wyczerpuje. Podsumowujemy II Gdański Festiwal Tańca.
W ciągu dwóch tygodni byliśmy świadkami wielu wydarzeń, z kapitalnym występem Compagnie Linga w spektaklu „no.thing” w choreografii Katarzyny Gdaniec i Marca Cantalupo na czele. Sześcioro tancerzy za pomocą tanecznych etiud i zbiorowej choreografii prowadzi niezwykły dialog, rozgrywający się między gestami, układami ciała a interakcją z innymi tancerzami. Zachwyca technika i swoboda, z jaką tancerze Lingi wykonują ekwilibrystyczne, bardzo skomplikowane figury, szczególnie te z użyciem krzeseł. Są niezwykle precyzyjni i wyraziści w każdym elemencie, dlatego bez trudu rozczytać można emocje wpisane w ich taniec – samotność, zwątpienie, zaciekawienie przeradzające się w fascynację, zaangażowanie, czy miłość. Niezwykle liryczna, przewrotna już w tytule propozycja, okazała się najjaśniejszym punktem GFT.
Ciekawy spektakl „Letter from Lady L.” pozakonkursowo (na finał międzynarodowego konkursu Baltic Movement Contest) pokazała Takako Matsuda, Japonka mieszkająca w Warszawie. Matsuda łącząc taniec z fragmentami mówionymi (list tajemniczej Lady L.) stworzyła intymną, nastrojową opowieść o kobiecości – pytanie Lady L., „who I am?”, zapada w pamięci dużo bardziej niż wszystkie występy, stojącego na niskim poziomie konkursu Baltic Movement Contest. W konkursie tym wygrała Norweżka Anne-Linn Akselen. Nagrodzono formalne, konceptualne solo „Sing me, four your life, in a Portuguese folia, the reason for your happiness” inspirowane dworskimi i ludowymi tańcami skandynawskimi.
Na festiwalu zaprezentowano spektakle taneczne mocno osadzone w teatrze – „Transkrypcje” Sopockiego Teatru Tańca, „Caff Latte” Teatru Dada von Bzdülöw, „NN Wacławowi Niżyńskiemu” Lubelskiego Teatru Tańca, czy „Modus vivendi” Magdaleny Reiter – oraz przedstawienia prezentujące przede wszystkim taniec i ruch, umieszczone w dość luźnych teatralnych ramach. Do tych drugich należą „mindblankless” Anny Nowak, „Historia nie-jednego spotkania” Gabinetu Ruchomych Obrazów, „a3” Pracowni fizycznej, „Trop: dance to art” Movements Factory, czy „Konfetti” Magdy Jędry.
Z polskich wykonawców zdecydowanie najlepiej zaprezentowała się Agnieszka Kamińska w opisywanym już przez nas spektaklu „Ocaleni. Na skraju nieba”. Warto odnotować też interesujący, choć przesadnie rozbudowany i nazbyt dosłowny w finale spektakl „Amore e merda” Giulii Mureddu, w którym kwestia seksualności i seksualnej transgresji opowiedziana zostaje z humorem i dość odważnie, a sama Mureddu pod koniec spektaklu tańczy ze sztucznym fallusem między nogami.
Wśród występów zdecydowanie zorientowanych na taniec najciekawiej wypadł włoski duet Gabriella Maiorino – Simone Giacomini, którzy w Gdańsku pokazali „Prayers”. Maiorino tańczy do muzyki tworzonej na scenie „na żywo” przez Giacominiego za pomocą syntezatora i gitary elektrycznej. Tancerka występuje w samej bieliźnie, dzięki czemu doskonale widać każdy gest, grę mięśni, chwilowe naprężenia ciała. Między artystami wytwarza się intrygujące, bardzo intensywne taneczno-muzyczne porozumienie. Chociaż to ona jest w ruchu, nie sposób wyobrazić sobie ten spektakl bez Simone.
Trzecim gatunkiem, na który chętnie decydowali się tancerze podczas GFT, okazał się performance. Taki charakter miał spektakl Kubańczyka Guillermo Horty Betancourta, który w swoim „Kebalan” wcielił się w postać demiurga tańca, który w finale „ożywia” taniec. W swoistym tanecznym jam session wzięło udział wielu widzów energetyzującego show. Performance przedstawili także Krzysztof Leon Dziemaszkiewicz („Hungrige Herzen”) i Ivo Dimchev („Lili handel”).
Gdański Festiwal Tańca funkcjonuje od 2009 roku, chociaż miłośnicy teatru tańca i tańca współczesnego doskonale pamiętają najpierw Gdańską a następnie Trójmiejską Korporację Tańca, której GFT jest kontynuacją. Podstawowa idea festiwalu w ciągu niemal dekady ze skromnej dwu-, trzydniowej prezentacji dorobku artystycznego trójmiejskich tancerzy stało się szeroką, zauważalną w skali kraju imprezą teatru tańca o międzynarodowym zasięgu i określonej renomie. Po II edycji GFT mam jednak wrażenie, że dotychczasowa formuła festiwalu już się wyczerpała.
Świadczą o tym nie tylko pustki na widowni (publiczność wypełniła salę teatralną Klubu Żak do ostatniego miejsca praktycznie tylko podczas spektaklu Krzysztofa Leona Dziemaszkiewicza) – na niektórych występach pojawiali się praktycznie tylko dziennikarze i zaproszeni na festiwal tancerze oraz zaskakująco skromna reprezentacja trójmiejskiego środowiska tanecznego. Niezwykle rozbudowany program pogrupowany został wprawdzie w nurty – „projekty z Polski”, „projekty zagraniczne”, „trójmiejska korporacja tańca”, czy projekty rezydencyjne Klubu Żak. Dodatkowo Gdański Festiwal Tańca opatrzony jest ciekawym hasłem „odwagi”, jednak rozbijanie pokazów danego nurtu na całe dwa tygodnie uniemożliwia obejrzenie całości nawet zaproszonym gościom.
Trudno odgadnąć czym kierują się organizatorzy, zapraszając na festiwal takie produkcje, jak „Box4” Kinesis Dance samatheatro. Brakuje zwartych, wyraźnie określonych bloków tematycznych. Dyskusyjna wydaje się również długość trwania festiwalu, który każdego dnia przez 15 dni prezentuje kolejne pokazy. Pomyłką natomiast jest lokalizacja go w czerwcu, gdy o potencjalnego widza trzeba walczyć z takimi imprezami jak Festiwal „Dwa teatry”, All About Freedom, Gdynia Design Days, Literaturomanie, Cudawianki, czy Festiwal Kultur Świata – Okno na Świat.
Szkoda potencjału GFT, bo to niezwykle ważna impreza dla trójmiejskiego tańca. Bez nowego impuslu festiwalowi grozi marginalizacja. A produkcje takich formacji jak Dada von Bzdülöw, Sopocki Teatr Tańca, czy Teatru Amareya przekonują, że warto promować taneczne Trójmiasto, bo naprawdę mamy się czym pochwalić.»

„Teatr tańca dla wytrwałych. Podsumowanie Gdańskiego Festiwalu Tańca”
Łukasz Rudziński
www.trojmiasto.pl