Rozsiewający talenty, Tadeusz Skutnik

Rozsiewający talenty

 

Na tym zasłużonym jubileuszu spotkali się niemal wszyscy artyści związani z Dadą. Również ci rozsiani po Europie, bo Dada, podobnie jak większość dojrzałych przedsięwzięć artystycznych, „produkuje i eksportuje” artystów, niespecjalnie martwiąc się ubytkami, bo co chwila pojawiają się nowi i szybko profesjonalizują – o 15-leciu gdańskiego Teatru Dada von Bzdülöw pisze Tadeusz Skutnik w Polsce Dzienniku Bałtyckim.

«Grudzień nie sypnął jeszcze śniegiem, za to w w tańcu sypnął w Trojmieście premierami. Do premierowych smaków dorzucił nadto jubileusz i na tym jeszcze wcale nie zamierza poprzestać.

Najpierw błysnęli premierową „kosmiczną” etiudą „Visitores” Julia Mach i Filip Szatarski (pisaliśmy o nich w sobotę). Przebił ich zaraz na tej samej scenie (sopockiej Off de Bicz) dwiema premierami Teatr Okazjonalny. Joanna Czajkowska pokazała monolog taneczny „Tak”, a Jacek Krawczyk taneczny dialog z materią „Bio-obiekt”. W kolejce ustawił się już Krzysztof Leon Dziemaszkiewicz, który szykuje premierę pt. „Belladonna” i lada moment ją pokaże w sopockim Sfinksie 12 grudnia. No i wreszcie słynny jubileusz 15-lecia słynnego teatru Dada von Bzdülöw w Żaku.

***

Na tym zasłużonym jubileuszu spotkali się niemal wszyscy artyści związani z „Dadą”. Również ci rozsiani po Europie, bo „Dada”, podobnie jak większość dojrzałych przedsięwzięć artystycznych, „produkuje i eksportuje” artystów, niespecjalnie martwiąc się ubytkami, bo co chwila pojawiają się nowi i szybko profesjonalizują.

Stara się jednak, owszem, raz do roku ściągnąć ich na gdańskie sceny (przykładem jest organizowana w Żaku każdego roku impreza Korporacja Tańca), aby pokazali, czego tam w świecie się nauczyli, co nowego zrobili. Ściągają ich nawet podczas swego jubileuszu. Tym razem byli to tylko – nomen omen – „Visitores” („Wizytatorzy”) Mach i Szatarskiego z Austrii.

Inni wrócili w postaci archiwalnych filmów, które zresztą obok żywych spektakli („Eden”, „Bonsai”, „Karnacja”, „Kilka błyskotliwych spostrzeżeń a la Gombrowicz”) stanowiły atrakcję minionego jubileuszu. Nie zebrał on wszystkich artystów ani nie przypomniał wszystkich spektakli (było ich 33) , ale przełomowe – owszem.

Np. film Julii Wernio „Halina Śmiela śpiewa piosenki Sławy Przybylskiej”, ze znaczącym udziałem artystów Dada. Np. „Nie było, nie będzie, czyli nie ma”, który utrwalił wizerunek Dady jako samodzielnego teatru tańca.

Np. niepokazywany w Polsce, wstrząsający spektakl wspólny teatru Dada i Vincent Dance Theatre z Sheffield, zatytułowany „Drop Dead Gorgeous” (dosł. „Wspaniale śmiertelne krople”, ale może być i „Zabójczo piękne”), po którym Aurora Lubos i Patrycja Kujawska zostały tam na stałe i tylko tam je można zobaczyć w grze.

Innych artystów teatru Dada von Bzdülöw obejrzeli widzowie z 21 krajów świata, od USA po Indie.

***

Taneczny trzon teatru to w zasadzie duet Katarzyna Chmielewska – Leszek Bzdyl. Pozostali artyści są dobierani do spektakli wedle potrzeb i możliwości. A przewinęło się ich w minionym piętnastoleciu ponad trzydzieścioro. Oprócz wspomnianego trzonu warto przypomnieć, że do „pierwszej kadrowej” należeli m.in. Patrycja Kujawska, Rafał Dziemidok, Radosław Hewelt, a do ostatnich nabytków należy Urszula Wróbel-Zerek.

Tak więc był to jubileusz zdecydowanie artystyczny i kulturalny. Bez wypinania się po medale i bez sentymentalnego lania łez przy kielichu, a potem budzenia się „z twarzą wtuloną w kotlet schabowy, panierowany”, jak śpiewał był Wiesław Gołas. Było więcej myślenia o przyszłości, bo „dadaiści” nadal uparcie chcą szlifować nowe talenty i wysyłać je w świat.

 

„Teatr Dada von Bzdulow świętował 15 lat. Rozsiewający talenty”

Tadeusz Skutnik

Polska Dziennik Bałtycki nr 289/11.12., 12-12-2007