Duety Nieistniejące| Dada von Bzdülöw | 22.02.14

nadbudowa:
„Można by zatem sądzić, iż wszystko, co znika nawet po swym zniknięciu wiedzie jakiś potajemny żywot pośmiertny, wywierając na wszystko, co pozostaje, pewien utajony wpływ. Wszystko bowiem, co znika, przenika do naszego życia w minimalnych dawkach, częstokroć o wiele bardziej dla nas groźnych aniżeli panujące nad nami moce…
Jean Baudrillard „Dlaczego wszystko jeszcze nie zniknęło”

ironia:
mieszkamy na wsi od chwili rozpadu orkiestry narodowej gramy dla kur i gęsi i żab w stawie (G.K)

koncept:
Mikołaj Trzaska & Teatr Dada von Bzdülöw

wykonanie:
Katarzyna Chmielewska & Leszek Bzdyl

muzyka:
Mikołaj Trzaska

kostiumy:
Katarzyna Piątek / video: Maciej Salamon / słowa na wizualizacjach: Grzegorz Kwiatkowski / reżyseria świateł : Michał Kołodziej

 

z prasy:

O artystycznych koncepcjach Teatru Dada von Bzdülöw trudno mówić, nie uciekając się do werbalnego banału. Niemalże każdorazowo budzi zachwyt, a przecież to takie nieprecyzyjne, mało mówiące słowo. Tym razem mocą „Duetów nieistniejących” taneczna jednia – Chmielewska i Bzdyl wywołała swoisty paraliż emocjonalny wśród zebranej publiczności. Rezonans takiego silnego refleksyjnego kopniaka trudno zmierzyć nawet skalą Richtera.

Anna Kołodziejska, Teatralia Trójmiasto

Teatr Dada von Bzdülöw znowu pokazał, że ma potencjał imożliwości stworzenia energetycznego, wymownego i sensorycznego spektaklu. […] Można odnieść wrażenie, że temat kolejnego starcia męskości z kobiecością jest tylko pretekstem do zabawy cielesnością i formą. Za pośrednictwem ciał tancerzy rozumiana społecznie płeć kotłuje się i rozbebesza, aby triumfalnie wyzwolić się, uciec w nagość, a ostatecznie samą siebie zakwestionować.

Martyna Adamczak, Gazeta Świętojańska

Leszek Bzdyl i Katarzyna Chmielewska ruchem śledzą podobieństwa ciał, pęknięcia w ich współdziałaniu, grę napięć, poszukiwanie autonomicznej dynamiki, przestrzeni dla „Ja”. On eksploruje swoją męskość, a ona kobiecość, ale przy okazji wydobywają sprzeczności komplikujące podział na te dwa porządki. On zakłada sukienkę, ona garnitur. I nie o genderowy gest tu chodzi. Wreszcie się zatrzymują, dając związkowi dwóch ciał – dwóch osób nowe otwarcie.

Marzena Wiśniewska, Scena