Deuty Nieistniejące

Teatr Dada von Bzdülöw przy okazji tegorocznej edycji Festiwalu Ciało/Umysł wraca nie tylko do swojej historii, ale i rodowodu dada. Po raz kolejny, razem z Mikołajem Trzaską, zaprezentowali świetne połączenie filozofii, muzyki i dystansu.Tak jak Festiwal odwołuje się na różne sposoby do historii, tak zespół teatru sięgnął do swojego dawnego spektaklu „Nie było, nie będzie, nie ma” z 1993 roku, jednocześnie inspirując się Jeanem Baudrillardem. Francuski filozof w swoim dziele „Dlaczego wszystko jeszcznie nie zniknęło” twierdzi, że każdy byt nawet po swoim zniknięciu, zaprzestaniu swojej ingerencji w inny byt, ma na niego ciągły wpływ. Artyści rozpatrują tę kwestię na wielu poziomach: związkach między kobietą a mężczyzną, po prostu relacji z drugim człowiekiem, codziennie dotykających nas spraw czy tymczasowym istnieniu konkretnej sztuki na scenie.
Tancerze przy pomocy prostych ruchów, bo nawet nie rozbudowaną taneczną choreografią, eksplorują te wątki. Robią to w sposób wyrafinowany, ale jednocześnie bez zbędnych, robiących wrażenie figur, przez co odnosi się wrażenie, że między Katarzyną Chmielewską a Leszkiem Bzdylem istnieje powietrze dodające im lekkości, a ich wiadomość jest także bardziej zrozumiała. Wydają się udowadniać, że pewne wydarzenia czy myśli i tak miałyby miejsce, niezależnie od napotykanych przez nas ludzi. Chociaż to dzięki nim mają swój wyjątkowy charakter. Można zadać więc sobie pytanie o istotność tego typu myślenia. Co istotne, ruchy duetu nie są dopracowane, nie do końca wygładzone, przez co ich praca wydaje się mieć charakter work in progress i koncepcja może być ciągle rozwijana. Jak nieistniejące już byty mogą wpływać na inne, tak mogą one wpływać na aktualną postać choreografii.
Wszystkie wydarzenia czy postaci, które spotykamy zostawiają na nas ślad. Spektakl „Duety nieistniejące” stawia też tezę, że te ślady są indywidualnie na nas odciskane poprzez poszczegołne części, w których artyści tańczą solo. Są jednak także pozostawiane na naszych związkach, duetach, w których następuje połączenie tych znaków, by powstał nowy wzór.
W spektaklu doszukiwać się można jeszcze wielu innych interpretacji, ale po obejrzeniu premierowego spektaklu w trakcie Festiwalu Ciało/Umysł, trudno jasno sformułować wrażenia i poddać je analizie. Jest to jedna z głównych cech Teatru Dada von Bzdülöw i jednocześnie jego największa zaleta. Kategorii czysto estetycznej, jaką jest ruch obecny w ich choreografiach, podporządkowane są wartości intelektualne, filozoficzne. Dzięki temu ich przedstawienia są tak interesujące.

Warto jednak wspomnieć jeszcze o czynniku „dada”, który powraca do twórczości teatru po całkiem innych stylistycznie „Le Sacre” i „Fruu”. Są to humor oraz niespodziewane elementy, często niepasujące do treści spektaklu. W tym przypadku były to teksty autorstwa Grzegorza Kwiatkowskiego, młodego trójmiejskiego poety. Teksty czy frazy, niekorespondujące bezpośrednio ani same ze sobą, ani z istotą choreografii, są swego rodzaju wyzwaniem dla widza. Często dosyć niemądre, czasem kontrowersyjne, jak: „Z tobą wszystko traci smak, nawet Auschwitz straciło smak”, w połączeniu z lekką choreografią czy główną ideą spektaklu, która wydaje się być zarysowana w pierwszej części przedstawienia, sprawiają wrażenie bycia nie na miejscu. Podobnie jest w przypadku przybierania się na scenie artystów: Leszka Bzdyla w czarną sukienkę, a Katarzyny Chmielewskiej w kalosze wypełnione bitą śmietaną. Zastanawiająca też wydaje się zasadność pokazywania nagich części ciała na scenie przy okazji zmiany kostiumu. Ale chyba o taką zagwozdkę zadaną widzom, chodziło twórcom spektaklu.
Po raz kolejny Chmielewska i Bzdyl zaprosili do współpracy Mikołaja Trzaskę. Muzyk świetnie rozumie intencje tancerzy i do ich spektalu znowu stworzył doskonałą muzykę. Często bywa tak, że odciąga ona uwagę od artystów występujących na scenie. Dzięki temu muzyka świetnie punktuje ich ruchy albo oni akcentują ją swoim działaniem. To chyba największa jej wartość – bycie kolejnym aktorem, a także stanowienie nienarzucającej się wartości estetycznej.
„Duety nieistniejące” to kolejna gra intelektu z tańcem. Spektakl Teatru Dada von Bzdülöw świetnie łączy ze sobą filozoficzną wartość z ruchem i dobrze korespondującą muzyką. Nie zostawia widza jednak, co częste w przypadku przedstawień zespołu, z jednoznaczną odpowiedzią na zadawane pytania. A sama interpretacja prezentowanych treści może być często bardziej wyzwaniem niż estetyczną zabawą.

Magdalena Zielińska
 Teatralia

Warszawa 26 września 2011

link do źródła